Peleryna/płaszczyk do chrztu

Bardzo chciałam wykonać na okazję jej chrztu świętego płaszcz dla córeczki... i dla siebie . Czasu starczyło ledwo na wykonanie płaszczyka dla niej. Dla siebie wykonam kiedyś, kiedyś....
Kupiłam tkaninę piankę, nazywaną nurkiem jeśli jest odpowiedniej grubości. Moja pianka ma przepiękny wzór na białym (no właściwie to śmietankowym) tle. Znalazłam taką na allegro.

Wykrój do tego płaszczyka umieścił jakiś chińczyk na Pintereście - prawdopodobnie :)


Wykroiłam na pergaminie, dodałam tylko więcej na kołnierzyk.

Miałam wymarzoną tkaninę, miałam prosty wykrój, czego więcej trzeba do szczęścia?

Lewa strona powstała ze starej bluzy. Uznałam, że polarek musi być, żeby płaszczyk spełniał swoją funkcję, poza walorami estetycznymi.  Chciałam, żeby pelerynka była zapinana na rzepy. Okazało się to fatalnym błędem. Mianowicie, pianka jest tkaniną, którą łatwo zaciągnąć, zepsuć, szczególnie rzepem (choćby w czasie prania w pralce). Dodatkowo rzep non stop się odpruwał w czasie użytkowania. Muszę go  zmienić na guziczki. Jak będę miała więcej czasu zaktualizuję posta z modyfikacją zapięcia.

Oto kilka zdjęć jak wykonałam ten płaszczyk.



 Wykroiłam z pianki wszystkie części, tak aby wzór był jak najlepiej dopasowany do siebie z prawej strony. Chciałam stokrotkę na plecach na środku a pozostałe kwiaty już nie były dla mnie tak istotne.
 To jest mój stary polar. Kupiony w Tchibo. Służył dobre lata, jednak kolor przestał być jednolity. Na recykling nadawał się w sam raz.

 Wykrojone polarki czyli wnętrze peleryny.


Po zszyciu ze sobą wierzchu, kołnierzyka i spodu przeszłam do łączenia wszytkich elementów razem, najwięcej uwagi poświęciłam oczywiście na równe wszyscie kołnierzyka.  Maszyna trochę płakała przy tylu warstwach na łączeniach, ale jakoś poszło.


A oto efekt końcowy na modelce. Była naprawdę dzielna.







Mały luzak :)

Więcej zdjęć dodam po poprawieniu zapięcia. 

Do kompletu uszyta była czapka. Było jednak tak ciepło, że zrezygnowałam z niej i mamy teraz katarek, Kościół jest ogromny i było w nim dużo chłodniej niż na zewnątrz. Ponadto proboszcz (idiota) zrobił dwu i półgodzinną mszę, o czym nas nie poinformował wcześniej (celowo - złośliwy człowiek z niego) :(

2 Responses so far.

  1. jjka says:

    Pelerynka śliczna!
    a pana księdza bym udusiła ;)

  2. ewcia o says:

    miałam ochotę rzucić w niego dwu i półgodzinną pieluszką :)

Leave a Reply

Każdy może dodać komentarz, proszę tylko od podpis, bym wiedziała jak się zwracać do danej osoby.

Popularne posty

Followers