Groszki i róże, czyli poezja śpiewana

Jadąc autem, usłyszałam w radiu, że Ewa Demarczyk obchodzi w tym miesiącu 70. urodziny. Kto to taki? No nic. Jadę dalej. Nagle z głośników słyszę tę piekną piosenkę, którą pamiętam, nie wiem skąd, ale ta melodia jest tak znajoma, że od razu uśmiecham się do wszystkich kierowców jadących z naprzeciwka. Tego dnia polskie radio wspominało piosenki Ewy Demarczyk. Teraz wiem, że warto znać to nazwisko. 

 zdjęcie pochodzi z serwisu wyborcza.pl

Ta artystka była jedną z lepszych wykonawczyń literackiej piosenki w Polsce. Ewa śpiewała wiersze w taki sposób, że słuchając niektórych z jej nagrań dostaję dreszczy. Mocne słowa, piękna barwa głosu, czysta melodia i słowa wierszy, o których się dzisiaj nie pamięta. Żałuję, że w szkole katowano nas analizą wierszy, badając ich konstrukcje, podziały, budowę i inne bzdury. Zamiast tego wystarczyłoby puścić kilka nagrań Ewy Demarczyk. Nawet najoporniejsze na poezję mózgi otwarłyby się, nasłuchując niesamowitego głosu i siły melodii z jaką Ewa śpiewała wiersze.
Moimi ulubionymi utworami Ewy Demarczyk są  "Groszki i róże" oraz  "Grande Valse Brillante" (wiersz Juliana Tuwima) który zaśpiewała na festiwalu w Sopocie w 1964 roku.

Ewa Demarczyk "Groszki i róże" 

Ewa Demarczyk "Grande Valse Brillante" 



W tym roku w Opolu śpiewano piosenki Ewy Demarczyk, niestety nie śledziłam tego wydarzenia, natomiast znalazłam wykonanie Groszków i róż z tej imprezy autorstwa utalentowanej Ani Dąbrowskiej. Bardzo pasuje do Ewy mocnym głosem a także swoim image, który jest jakby przerysowany z lat 70. 


Ania Dąbrowska, Opole 2011, "Groszki i róże"

Bardzo podoba mi się wykonanie tej piosenki autorstwa Natalii Przybysz
Jest to chyba najlepsze współczesne wykonanie tej piosenki.

Dobrze, że takie ambitne piosenki starają się naśladować PRAWDZIWE artystki. Nie zniosłabym tandetnej piosenkarki rzucającej się na utwory Ewy Demarczyk.

Na koniec zamieszczam słowa Groszków i róż

Masz takie oczy zielone
Zielone jak letni wiatr
Zaczarowanych lasów
I zaczarowanych malw
Dla ciebie mały ogrodnik
Zasadził groszków tysiąc
W kapocie stracha na wróble
Pragnął ci miłość przysiąc
Więc z koszem groszków mały strach
Pierwszy raz spojrzał ci w oczy
O tysiąc więcej znalazł barw
Niż wyśnił sobie w nocy
I odtąd pod oknem twoim
Zaczarowany kamienny
Z bukietem groszków stoi
Strach romantyczny wierny

Masz takie usta czerwone
Czerwone jak pożar zórz
Zaczarowanych ranków
I zaczarowanych róż
Dla ciebie mały ogrodnik
Posadził pnące róże
Że tobą był urzeczony
Pragnął cię nimi urzec
I z róż naręczem przyszedł raz
Prosić o jedno twe słowo
Oślepił go twych oczu blask
Milczałaś kolorowo
I odtąd pod oknem twoim
I groszki kwitną i róże
Na modłę wiotkich powoi
Pną się i pną po murze

Masz takie usta czerwone
Czerwone jak pożar zórz
Zaczarowanych ranków
I zaczarowanych róż

Masz takie oczy zielone
Zielone jak letni wiatr
Zaczarowanych lasów

I zaczarowanych malw 

To wiersz Juliana Tuwina "Kwiaty Polskie" który jest tekstem do piosenki  "Grande Valse Brillante"

Ja — wódkę za wódkę w bufecie...
Oczami po sali drewnianej —
I serce mi wali.
Pijany.
(Czy pamiętasz?)
orkiestra
powoli
opada
przycicha
powiada,
że zaraz
(Czy pamiętasz, ja z tobą...?)
już znalazł
mój wzrok twoje oczy,
już idę —
po drodze
zamroczy —
już zaraz
za chwilę...
(Czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem?...)
podchodzę
na palcach
i zaraz
nad głową
grzmotnęło do walcai porywam — na życie i śmierć — do tańca

Grande Valse Brillante

Czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem walca,
Panno, madonno, legendo tych lat?
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,
Świat, co w ramiona mi wpadł?
Wylękniony bluźnierca,
Dotulałem do serca
W utajeniu kwitnące, te dwie,
Unoszone gorąco,
Unisono dyszące,
Jak ty cała w domysłach i mgle.
I tych dwoje nad dwiema,
Co też są, lecz ich nie ma,
Bo rzęsami zakryte i w dół,
Jakby tam właśnie były
I błękitem pieściły,
Jedno tę, drugie tę, pół na pół.

Rośnie grom i strun, i trąb,

Rośnie krąg i zachwyt rąk,

Coraz więcej kibici

Chciwe ramię ochwyci,

Świętokradczo napełza

Drżąca ręka na pąk

drżący,
Huczą słońca grzmiących trąb,
Kołujący rośnie krąg,
Pędzi zawrót

kolisty
Po elipsie

falistej,
Jednomętnym rozpływem wiruje jak bąk.


Gdy przez sufit przetaczam —

Nosem gwiazdy zahaczam,
Gdy po ziemi młynkuję,

To udaję siłacza.
Wątłe mięśnie naprężam,

Pierś cherlawą wytężam,
Będziesz miała atletę

I huzara za męża.


Wniebowziętym bełkotem

O zabawie coś plotę,
Będziesz miała za męża

Skończonego idiotę,
Słuchasz, chłodna i obca,

Cudo-chłopca, co hopsa,
Żebyś miała za męża

Wytwornego światowca.


A tu noga ugrzęzła,

Drzazga w dziurze uwięzła,
Bo ma dziurę w podeszwie

Twój pretendent na męża.
Ale szarpnę się, wyrwę —

I już wolny, odeszło,
I walcuję, szurając

Odwiniętą podeszwą.


Z jakąś gracją diabelską,

Czardaszowo–węgierską,
Czarcie kręgi zataczam

Tą przeklętą podeszwą,
Trzęsę tyłkiem łatanym

I na pysku mam łatę,
Sześć kopiejek w kieszeni

I nic więcej poza tem.


Palce lewej mej dłoni,

Dziarsko w bok odrzuconej,
Między palce twe wchodzą

I znajdują pierścionek,
Zaciskając się kleszcze —

Choć krzyknęłaś, to jeszcze!
Niech cię boli, ty podła,

kółeczko złowieszcze.


Ja ci inny dam pierścień:

Ja ci moim nieszczęściem
Śliczną szyjkę owinę

Jeszcze przed tym zamęściem.
Mściwą pętlą zacisnę

Tę łabędzią, tę wonną,
Będziesz tańczyć na stryczku,

Wiarołomna madonno.


Krąży koło powroźne i podnosi się, zwęża,
Po wariacku wywija twój pretendent na męża,
A w to koło się wtańcza fabrykańcza szarańcza,
Pan właściciel, posiadacz, kareciarz, brylanciarz!
Jak z piekielnej czeluści, wyskakują ci tłuści,
Odbijają cię, kradną, ci złodzieje, oszuści,
W pulchne łapska cię chwycą — żywo, w supeł, pętlico!
I ty w węzeł, berlińska tajemnicza ulico!


Sercem teraz (zmiłuj się, zmiłuj),
Echem teraz (miłuj mnie, miłuj),
Zlituj się, daruj, pożałuj,
Weź w ciemny las — i zacałuj,
Szeptem teraz, cichą namową,
Szeptem tajnym, żalem-żałobą,
Płynną melodią — zwolnioną —
W las cię wtańczam, madonno...
Tajnym szeptem

żałobą
Czy pamiętasz,

jak z tobą
W ciemny las mego życia wkroczyłem —
Czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem

walca —
Moja najbliższa —

i najdalsza —

i najdalsza —
Tańczyłaś z obcym – z twoim mężem...
Z twoim mężem... z tamtym chłopcem
I powolutku

w ten las

na palcach

walca...
I jak za nami, sunąc wężem,
Ruchami sprężeń i rozprężeń,
Syczący, wieczny, niewidzialny,
Wśliznął się w leśne uroczyska,
Pijaną pianę tocząc z pyska,
On — nienawistnik, Gad Fatalny.

Leave a Reply

Każdy może dodać komentarz, proszę tylko od podpis, bym wiedziała jak się zwracać do danej osoby.

Popularne posty

Followers