Maszyna SilverCrest - mój posag

Dostałam ją jako prezent przedślubny- ojciec zadbał o posag dla córki :) Moja euforia i przedślubne zdenerwowanie na przemian spowodowały, że podskakiwałam jak dziecko, gdy ją odpakowywałam. Ze względu jednak na czas, w jakim znalazła się ona w moim posiadaniu, nie było mi dane rozpocząć nauki szycia przez najbliższy miesiąc. Gdy jednak weselna wrzawa ucichła, a ja mogłam wreszcie usiąść przy niej i coś wykombinować, dostałam szału. Rozemocjonowania co pięć minut wrzeszczałam  , że "Co jest ***?" i na przemian "cudownie!" "łał!". Jeśli znalazłby się ktoś kto by mnie wtedy uwiecznił na taśmie, wyszła by z tego niezła kompromitacja świeżo upieczonej małżonki.

Dzisiaj otwarcie przyznaje: jestem szyciocholikiem. Nie umiem wprawdzie wiele, ale zdeterminowany ze mnie człowiek i się nauczę. Będę kapitanem tej łajby, a wypłynie ona na szerokie wody :)

Oto moja maszyna :)

A to pozytywny akcent: parasolka i truskawka :)


Leave a Reply

Każdy może dodać komentarz, proszę tylko od podpis, bym wiedziała jak się zwracać do danej osoby.

Popularne posty

Followers