Lawina problemów przybiera na sile, co nie pozwala mi się odprężyć przy maszynie. Za to zrobiłam moje szafiarskie porządki. Posprzątałam, wyrzuciłam połowę ubrań, 2/3 z tego co zostało też nadaje się na aut, aczkolwiek nie miałabym wtedy w ogóle ubrań w szafie. Więc je zostawiłam, żeby tak nie razić pustkami z moich prywatnych czeluści mody ;)
Jednak ciągle zastanawia mnie ta kwestia: jakbym posiadała kilka szmat na krzyż, które do siebie bezwzględnie pasują, czułabym się chyba o wiele lepiej niż mając tyle badziewia, w którym i tak nie chodzę. Kupując rzadko, mogłabym sobie pozwolić na coś droższego i iść w stronę jakości a nie ilości. Przecież robienie takich porządków wynika z robienia nietrafionych zakupów, po części ze znoszeniem ubrań. Zatem, robiąc modowe uzupełnienia stanów magazynowych postanawiam zainwestować w:
1 parę jasnych spodni (beż, szarość, coś takiego)
1 parę spodni dżinsowych
1 lepsze czarne leginsy (np. push up z Calzedony)
2 t-shirty w neutralnych kolorach które pasują do wyżej wymienionych "dołów"
1 spódnicę w kolorze czarnym do kolan
1 parę czarnych szpilek
1 parę balerin w ciemnym kolorze i jedną w kolorze jasnym
1 torbę w odcieniach klasycznych, która pomieści format A4 a przy tym nie będzie workiem plażowym
1 sukienkę w wszytymi fiszbinami (najlepiej fason literki A) w kolorze jasnym
1 ramoneskę w pastelowym kolorze
Aby udowodnić (chyba tylko sobie), że moje postanowienie nie wieje nudą, argumentuję je następującymi zdjęciami znalezionymi na pinterescie :)
Ponadto obiecuję sobie:
mieć przynajmniej jeden przyzwoity biały biustonosz, z śnieżnymi ramiączkami, które nadają się do odpinania
kupować przynajmniej jeden komplet bielizny na sezon tylko dla poprawy samopoczucia
mieć zawsze 2 rezerwowe pary rajtek
nie kupować sztucznej biżuterii
nie kupować sezonowej mody, jeśli tak naprawdę do niczego mi nie pasuje z mojej szafy
nie spać w znoszonych ciuchach typu rozciągnięte koszulki, tylko w normalnych piżamach!
nie kupować butów na 1 sezon!
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
wtorek, 8 stycznia 2013
Amerykańskie nuty z lat 50.
Poza polskimi piosenkami z lat 50. i 60. bardzo lubię słuchać przebojów zza wielkiej wody z tego okresu. Chciałabym się z wami podzielić kilkoma piosenkami zapomnianych nieco wykonawców.
Na początek ostatnie odkrycie, czyli Frank Infield i jego I remember You
Następny głos należy do Nat King Kole który rozbraja mnie swoją wersją "Quizas". Nie lubię amerykańskich wokalistów śpiewających ze swoim głupim akcentem hiszpańskojęzycznych piosenek, ale w tym wykonaniu jest taka siła głosu, że kompletnie mi to nie przeszkadza :)
Na początek ostatnie odkrycie, czyli Frank Infield i jego I remember You
The Coasters zawsze mnie rozbrajają. Potrafią swoim Charlim Brownem rozchmurzyć każdy szary dzień.
A to jeden z moich ulubionych motywów muzycznych lat 50.
Miłego tygodnia :)
Słowa klucze:
inspiracje
czwartek, 27 grudnia 2012
Pędzle do makijażu Deliplus z Mercadony
Obserwuję kilka blogerek kosmetycznych i czasem dziwię się, że one się dziwią na niektóre hasła.
Każdy jest podpisany, co za ułatwienie dla takich laików jak ja :)
Tak też zdziwiła się ta fajna blogerka na wzmiankę o Deliplusie :) Nie może tak być! Dlatego też poprosiłam mojego Santa Noel o coś z Mercadony ;) Kto choć raz był w Hiszpanii, na terenach nieturystycznych wie o jaki market chodzi :)
Tradycyjnie w Hiszpanii prezentami obdarowuje się na Trzech Króli, czyli 6 stycznia, więc mój Mikołaj się trochę dopasował do polskich zwyczajów :) Muszę więc pokazać wam, że jest marka, która Te wasze Ecotools zostawia daleko w tyle :P
Najpierw cudowne etui
Każdy jest podpisany, co za ułatwienie dla takich laików jak ja :)
A tak na marginesie: pędzle to nic w porównaniu z Cantucci i innymi gadżetami od Ani
Słowa klucze:
hiszpańskie,
makijaż
środa, 19 grudnia 2012
Kosmetyczny organizer
Uwielbiam wszystko układać chronologicznie, żeby mieć poczucie piękna, czystości i ogólnie rozumianego porządku w swoim otoczeniu. Dlatego też świąteczne porządki były świetnym pretekstem do reorganizacji kosmetyków.
Kiedyś bliżej zaprzyjaźniłam się z marką Paese, później Alkemika (dla internetowych zakupów). Marka ma kilka perełek, takich jak podkłady (szczególnie te droższe czyli ok 45 zł :P) liftingujące, kryjące i nawilżające. Wiele znajomych osób zostało obsypanych komplementami po wejściu w posiadanie, a co za tym idzie w użycie, tych podkładów. Kolory róży- boskie, równie ładne są w Bonjours i Flormar. I bazy pod makijaż - świetne. I lakiery, te po prostu trwałe i wyraźne. Z tej przygody została mi się paleta, z której nie wszystkie produkty mnie zachwyciły, dlatego też postanowiłam wykorzystać popularny ostatnio motyw "kasetkowania" kosmetyków.
Do przeobrażenia potrzebne były:
Kasetka z kredek- swoją drogą bardzo fajnych :) 24 sztuk.
Paleta Paese + inne cienie w pojedyńczych opakowaniach
Pistolet na klej + klej
Świeczka do podgrzania ciężko wychodzących cieni.
Nożyk.
Zdjęcia robione kalkulatorem. W przyszłości efekt "po" zastąpię lepszej jakości zdjęciem.
Oto proces twórczy i efekt ostateczny.
Pozdrawiam!
Kiedyś bliżej zaprzyjaźniłam się z marką Paese, później Alkemika (dla internetowych zakupów). Marka ma kilka perełek, takich jak podkłady (szczególnie te droższe czyli ok 45 zł :P) liftingujące, kryjące i nawilżające. Wiele znajomych osób zostało obsypanych komplementami po wejściu w posiadanie, a co za tym idzie w użycie, tych podkładów. Kolory róży- boskie, równie ładne są w Bonjours i Flormar. I bazy pod makijaż - świetne. I lakiery, te po prostu trwałe i wyraźne. Z tej przygody została mi się paleta, z której nie wszystkie produkty mnie zachwyciły, dlatego też postanowiłam wykorzystać popularny ostatnio motyw "kasetkowania" kosmetyków.
Do przeobrażenia potrzebne były:
Kasetka z kredek- swoją drogą bardzo fajnych :) 24 sztuk.
Paleta Paese + inne cienie w pojedyńczych opakowaniach
Pistolet na klej + klej
Świeczka do podgrzania ciężko wychodzących cieni.
Nożyk.
Zdjęcia robione kalkulatorem. W przyszłości efekt "po" zastąpię lepszej jakości zdjęciem.
Oto proces twórczy i efekt ostateczny.
Pozdrawiam!
Słowa klucze:
DIY,
dom,
ze starego coś nowego
środa, 14 listopada 2012
Cześć czołem kluski z rosołem!
Zbliża się najbardziej kreatywna część roku kalendarzowego - okres świąteczny. Uwierzcie mi lub nie, ale ale już teraz bardzo wiele osób kupuje prezenty. Ma to swoje dobre i złe strony. Na pewno Ci którzy umiejętnie rozplanują wydatki świąteczne, nie dostaną czkawki noworocznej spoglądając na stan swoich finansów. A to bywa bardzo frustrujące, bo styczeń i luty to najlepsze wyprzedaże (widać, że pisze to kobieta :P). Minusem jest zdecydowany ból gdy okaż się, że produkt, który już kupiliśmy będzie w świątecznej promocji... a to bardzo irytuje takiego pragmatycznego konsumenta, który robi zakupy świąteczne w listopadzie. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest podarować bliskim niedrogi upominek podkręcając go troszkę swoją kreatywną działalnością. O co mi chodzi? Np. dajemy filiżanki przyjaciółce (oczywiście, aby uprzyjemnić wspólne kawki:)) a do tego kawa czy też herbata z herbaciarni, ale nie w woreczku, tylko we własnoręcznie ozdobionej puszce. No piękne po prostu!
Z braku czasu podzielę się z wami kąskami kreatywnych internautów, które bardzo mnie zainspirowały. Wykiełkują z nich moje małe świąteczne projekty. Zapraszam do subiektywnego przeglądu kreatywnych upominków.
Z braku czasu podzielę się z wami kąskami kreatywnych internautów, które bardzo mnie zainspirowały. Wykiełkują z nich moje małe świąteczne projekty. Zapraszam do subiektywnego przeglądu kreatywnych upominków.
Pomysł 1.
Fajna ramka
![]() |
| Taka ramka do kupienia TUTAJ |
+
zdjęcie wykonane tą MEGA sprytną metodą :)
Pomysł 2.
przepiękna broszka, własnoręcznie wykonana
coś dla naszych mam!
+
szal/ hustka
![]() |
| źródło: howdidyoumakethis.com |
Pomysł 3.
własnoręcznie ozdabiane lampiony za pomocą gałązek
Uwaga! Siostra mnie przestrzegała, że to wcale nie takie
proste. Trzeba się pogimnastykować, żeby dopasować
do siebie gałązki.
+ świece aromatyczne
Pomysł 4.
coś dla ślusarzy, blacharzy i amatorów zabawy z metalami ;)
sposób na wykonanie foremek do ciastek
+
książka kucharska
![]() |
| żródło: rootsandwigs.blogspot.com |
Pomysł 5.
Bardzo przypadł mi do gustu, bo jest tak banalny a przy tym tak uroczy,
że ciężko mu się oprzeć :) Własnoręcznie wykonane zakładki do książek
ze spinaczy i skrawków
+
książka
Zestaw uniwersalny:)
Słowa klucze:
broszka,
DIY,
gotowanie,
inspiracje,
lampiony,
szal,
tea lights
poniedziałek, 1 października 2012
Na ratunek zepsutej bluzce
Wiosenna kolekcja Zary. Rarytasek. Piękna, kwiatowa bluzka. Prezent od męża. Coś wspaniałego.
Do czasu, aż zauważyłam co zrobił z nią mój pasek (nie piesek - pasek od spodni!). Totalna destrukcja... Tak mi było jej szkoda, że postanowiłam przerobić ją na wdzianko, które przyda się w chłodniejsze wieczorki, albo gdy "komary rypią" a nie chcemy się zbytnio odziewać. W ten sposób moja kochana bluzka wróciła z zaświatów :) Czas operacyjny - rekreacyjne 15 minut przy maszynie do szycia :)
------------------------------------------------
włosy: skrócone 5cm + ombre, później kolejne 5cm i powrót do koloru 7,35
fitness: 3 razy w tygodniu przez kilka miesięcy, teraz odpóściłam z powodu anemii
warzywa i owoce: tak, choć wciąż za mało
cola: śladowe ilości....
ilość posiłków dziennie: 2-3
hiszpański: użyty raz na imprezie - trafił się dialog z gościem z Madrytu ;]
Do czasu, aż zauważyłam co zrobił z nią mój pasek (nie piesek - pasek od spodni!). Totalna destrukcja... Tak mi było jej szkoda, że postanowiłam przerobić ją na wdzianko, które przyda się w chłodniejsze wieczorki, albo gdy "komary rypią" a nie chcemy się zbytnio odziewać. W ten sposób moja kochana bluzka wróciła z zaświatów :) Czas operacyjny - rekreacyjne 15 minut przy maszynie do szycia :)
------------------------------------------------
włosy: skrócone 5cm + ombre, później kolejne 5cm i powrót do koloru 7,35
fitness: 3 razy w tygodniu przez kilka miesięcy, teraz odpóściłam z powodu anemii
warzywa i owoce: tak, choć wciąż za mało
cola: śladowe ilości....
ilość posiłków dziennie: 2-3
hiszpański: użyty raz na imprezie - trafił się dialog z gościem z Madrytu ;]
Słowa klucze:
DIY,
ze starego coś nowego
środa, 11 lipca 2012
Jak zrobić kartkę na ślub?
Lubię akwarele. Efekt, jaki można nimi uzyskać jest bajeczny. Wystarczy dobry pędzelek i można stworzyć coś pięknego.
Byłam przekonana, że mam wolną kartkę na życzenia ślubne dla Państwa Młodych, w końcu mieliśmy 6 wesel w zeszłym roku. Coś musiało zostać. Niestety jak na złość, ten mały potrzebny kawałek papieru złośliwie schował się dzień przed imprezą. Cóż tu robić? Biegać za kartkami nie ma co w dzień wesela. Postanowiłam, że zrobię taką kartkę sama. Żeby nie była taka banalna postanowiłam ją... uszyć!
Potrzebne mi do tego były:
- 2 kartoniki tej samej wielkości
- 1 kwadratowy kartonik
- taśma obustronna
- pędzelek
- akwarelki
- stempelki do dekoracji (motylki w tym wypadku)
- czarny cienkopis
- maszyna do szycia :)
Zdecydowanie od specjalistek w scrapbookingu dzieli ją przepaść, jednak uważam że taka kartka wykonana własnoręcznie jest fajnym prezentem :)
Klasycznie Państwo Młodzi zażyczyli sobie bukiet wina. Aby podkreślić bukiet smakowy trunków, odpowiednio je podrasowałam :)
Słowa klucze:
DIY
wtorek, 10 lipca 2012
Wakacyjna torba
Uwielbiam kombinować z różnymi ścinkami, resztkami tkanin, gadżetami. I to chyba się udzieliło mojej chrześnicy, która ostatnio u mnie nocowała (jednodniowe wakacje u cioci Ewci :)).
Szperając w tkaninach znalazła czarną podszewkę w motylki. 10 minut później już wycinałyśmy kształt torby (taki, żeby zmieścił się komiks, napój i jakaś przekąska). Fasolka sama ją uszyła! Ja tylko ustawiłam prędkość maszyny na wolną i układałam materiał pod stopką. Pedał ona naciskała, co bardzo jej się spodobało, bo w zasadzie gdyby nie jej udział nic by się nie uszyło w czwartkowy wieczór :) Jako pasek posłużył stary z innej torebeczki, który idealnie pasuje.
Duma jaka ją rozpierała, gdy poszłyśmy do sklepu z nową torbą, w której ONA trzymała kasę na zakupy, aż biła z siłą tysiąca kucyków Pony :)
Pozwolę sobie zamieszczać jej zdjęcie, ale przestrzegam, jeżeli ktoś je skopiuje i wykorzysta, to znajdę i zrobię bu!
Warto zwrócić uwagę na czaderski lakier do paznokci. Każdy palec w innym kolorze,
bo mam ich tak dużo, że Fasolka nie mogła się zdecydować na jeden :)
wtorek, 3 lipca 2012
Kwiatowa bombka
Materiał na tą spódniczkę czekał dość długo. W pierwszej wersji miała powstać sukienka, jednak potrzebna mi jest taka lekka uniwersalna spódniczka na lato. Wykrój z "Szycie krok po kroku" Prawdopodobnie zeszłoroczny numer. Uszyłam pod rozmiar 42 i musiałam zwężać i jest jeszcze baaardzo luźna. Albo kolejne zwężenie albo mam prezent dla jakiejś szczęśliwej posiadaczki rozmiaru 40-42 :)
Tkanina jest cudowna, coś a la satyna bawełniana z połyskiem. Bardzo lekka, przewiewna, super chłodzi. Kolor jeden z moich ulubionych-zdecydowana fuksja idealnie łączy się z prostymi, geometrycznymi fasonami i podstawowymi kolorami. Kwiaty w biało - szarej wersji pasują do naprawdę gamy barw dlatego nie ma stresu, w razie czego zmieniam na dowolną bluzkę, dodaję długi naszyjnik, szpilki i jestem wyjściowa :)
Jestem z niej bardzo zadowolona. Szyło się bardzo fajnie. Powrót do chwytacza rotacyjnego jak najbardziej udany :) A do tego opcja nawlekania nitki na igłę - bajka... :)
Tkanina jest cudowna, coś a la satyna bawełniana z połyskiem. Bardzo lekka, przewiewna, super chłodzi. Kolor jeden z moich ulubionych-zdecydowana fuksja idealnie łączy się z prostymi, geometrycznymi fasonami i podstawowymi kolorami. Kwiaty w biało - szarej wersji pasują do naprawdę gamy barw dlatego nie ma stresu, w razie czego zmieniam na dowolną bluzkę, dodaję długi naszyjnik, szpilki i jestem wyjściowa :)
Jestem z niej bardzo zadowolona. Szyło się bardzo fajnie. Powrót do chwytacza rotacyjnego jak najbardziej udany :) A do tego opcja nawlekania nitki na igłę - bajka... :)
Na koniec dodaję jedno ze zdjęć w super dresach - oczywiście z ogniska :)
Klimat był jak za szczeniackich lat, dlatego też zdjęcie uległo pewnej deformacji czasowej na potrzeby publikacji :P
Gospodarz w tle :)
Słowa klucze:
spódnica bombka,
spódniczka DIY,
szycie,
szycie krok po kroku
piątek, 29 czerwca 2012
Super dresy :)
Kolejny tytuł naukowy zdobyty, można wrócić do blogosfery :)
Ostatni post bardzo trafił do mojego męża, który teraz otwierając Coca-Colę za każdym razem patrzy na mnie groźnym wzrokiem i powtarza "TY NIE"... :) Poza tym cały czas powtarza, że wyglądam super i że ćwiczenia dają rezultaty bo mam duuużo więcej energii życiowej. To prawda, mogę przebiegnąć się z miejsca kilometr i nie dostanę zadyszki, a to jest duży sukces dla zwierzątka biurowego. Zatem, warto się ruszać :) Plan Wakacyjny tak go poruszył, że sam odnowił meble ogrodowe i dokończył za mnie ławki. Wyszły mega, ale o tym next time.
Powracając do wakacyjnych planów, na pierwszy ogień poszły spodnie dresowe. Wydawać by się mogło, że jest to bezsensowne wyzwanie, bo na allegro kupi się takie już za 50 zł
Ale to nie to samo jak się wymyśli je od zera, zamówi szeroką gumę na ściągacz, wyszpera sportową, elastyczną dzianinkę (40 zł za 1,5m - byłam tak napalona na nią, że przy kasie dopiero otrzeźwiałam na dźwięk ceny tej tkaniny), wykroi i uszyje a na końcu jeszcze okazuje się, że wyszło i da się to nosić :) Projekt sentymentalny, ponieważ ostatni raz szyłam na Silver Crest (sprzedana). Póki co, podebrałam matce Brothera. Będę mieć lepszą motywację by zaoszczędzić na wymarzoną (patrz TUTAJ).
Zgodnie z radą (dziękuję za sugestie w komentarzach!) zdecydowałam się na typ grillowo - wakacyjno - ogniskowy z domieszką Stelli McCartney :) Prezentacja na człowieku zostanie dokonana po sobotnim ognisku pt. Ciemno To Paczę II (nie mogę się doczekać). Taka mała prezentacja w domku nie odda klimatu spodni.
Wyszły super, sprawdzałam czy się nigdzie nie podrą w czasie intensywnych wygibasów do tej piosenki i naprawdę zdają egzamin!
Następnym razem zamiast obszywać overlockiem wewnętrznych brzegów nogawek, przeszyje je lamówką. Jest ona zdecydowanie bardziej wytrzymała i wygląda estetyczniej.
Aby nie było, że spodnie są szare i nudne, dokonałam tuningu farbkami do tkanin. Motyw nawiązuje do mojego kochanego męża, którego na Dzień Dziecka obdarowałam bluzą z takim właśnie emblematem :)
------------------
Coca-Cola - śladowe ilośći
Gazowane napoje - tak :(
Ćwiczenia- regularne
Włosy - o niebo lepiej (jedwab + kreatyna i Sesa)
4 posiłki dziennie - nie
Warzywa i owoce - tak :)
Ostatni post bardzo trafił do mojego męża, który teraz otwierając Coca-Colę za każdym razem patrzy na mnie groźnym wzrokiem i powtarza "TY NIE"... :) Poza tym cały czas powtarza, że wyglądam super i że ćwiczenia dają rezultaty bo mam duuużo więcej energii życiowej. To prawda, mogę przebiegnąć się z miejsca kilometr i nie dostanę zadyszki, a to jest duży sukces dla zwierzątka biurowego. Zatem, warto się ruszać :) Plan Wakacyjny tak go poruszył, że sam odnowił meble ogrodowe i dokończył za mnie ławki. Wyszły mega, ale o tym next time.
Powracając do wakacyjnych planów, na pierwszy ogień poszły spodnie dresowe. Wydawać by się mogło, że jest to bezsensowne wyzwanie, bo na allegro kupi się takie już za 50 zł
Ale to nie to samo jak się wymyśli je od zera, zamówi szeroką gumę na ściągacz, wyszpera sportową, elastyczną dzianinkę (40 zł za 1,5m - byłam tak napalona na nią, że przy kasie dopiero otrzeźwiałam na dźwięk ceny tej tkaniny), wykroi i uszyje a na końcu jeszcze okazuje się, że wyszło i da się to nosić :) Projekt sentymentalny, ponieważ ostatni raz szyłam na Silver Crest (sprzedana). Póki co, podebrałam matce Brothera. Będę mieć lepszą motywację by zaoszczędzić na wymarzoną (patrz TUTAJ).
Zgodnie z radą (dziękuję za sugestie w komentarzach!) zdecydowałam się na typ grillowo - wakacyjno - ogniskowy z domieszką Stelli McCartney :) Prezentacja na człowieku zostanie dokonana po sobotnim ognisku pt. Ciemno To Paczę II (nie mogę się doczekać). Taka mała prezentacja w domku nie odda klimatu spodni.
Wyszły super, sprawdzałam czy się nigdzie nie podrą w czasie intensywnych wygibasów do tej piosenki i naprawdę zdają egzamin!
Następnym razem zamiast obszywać overlockiem wewnętrznych brzegów nogawek, przeszyje je lamówką. Jest ona zdecydowanie bardziej wytrzymała i wygląda estetyczniej.
Aby nie było, że spodnie są szare i nudne, dokonałam tuningu farbkami do tkanin. Motyw nawiązuje do mojego kochanego męża, którego na Dzień Dziecka obdarowałam bluzą z takim właśnie emblematem :)
------------------
Coca-Cola - śladowe ilośći
Gazowane napoje - tak :(
Ćwiczenia- regularne
Włosy - o niebo lepiej (jedwab + kreatyna i Sesa)
4 posiłki dziennie - nie
Warzywa i owoce - tak :)
Słowa klucze:
spodnie dresowe,
sport,
szycie,
technika szycia
sobota, 16 czerwca 2012
Spodnie dresowe - jaki fason?
Ze spodniami sportowymi bywa bardzo różnie. Jedne uwielbiamy, bo czujemy się w nich jak w pidżamkach, innych nie znosimy, bo wyglądamy w nich jak z pod stadionu (upst! Nieaktualne :P).
W ostatnich latach jednak wiele się zmieniło w dziedzinie sportowego designu ubrań. Z markami typu Adidas, Nike współpracują najlepsi projektanci. Świetne wzornictwo i wykorzystanie najnowszych technologii tekstylnych pod kątem dynamiki ruchów człowieka przekłada się na masakryczne ceny. No cóż, dobra marka, świetny design, najlepsze tkaniny + marketing podparty aktywnymi twarzami świata sportu i show biznesu - trzeba płacić, albo.... kombinować.
Przeszukałam sieć w poszukiwaniu najnowszych modeli oraz ciekawych rozwiązań, aby znaleźć coś co mi wpadnie w oko. Oto wyniki moich poszukiwań.
Najbardziej podobają mi się fasony z kolorem, silnymi akcentami, które jednak nadal są luźne i komfortowe w swoim kroju. Nie wiedziałam, że z takich zwykłych gaci można tyle wykombinować:)
W ostatnich latach jednak wiele się zmieniło w dziedzinie sportowego designu ubrań. Z markami typu Adidas, Nike współpracują najlepsi projektanci. Świetne wzornictwo i wykorzystanie najnowszych technologii tekstylnych pod kątem dynamiki ruchów człowieka przekłada się na masakryczne ceny. No cóż, dobra marka, świetny design, najlepsze tkaniny + marketing podparty aktywnymi twarzami świata sportu i show biznesu - trzeba płacić, albo.... kombinować.
Przeszukałam sieć w poszukiwaniu najnowszych modeli oraz ciekawych rozwiązań, aby znaleźć coś co mi wpadnie w oko. Oto wyniki moich poszukiwań.
![]() |
| Black Silver |
![]() |
| zwykłe dzwony z dresu |
![]() |
| dużo kombinowania, ale fajnie wyglądają, model typu Japan Style :) |
![]() |
| świetne, typ grillowo - wakacyjno - ogniskowy |
![]() |
| Puma |
![]() |
| Puma |
![]() |
| Stella McCartney dla Adidas |
![]() |
| takie klasyczne bokserki też mają swój urok |
![]() |
| a to wyniki poszukiwań na allegro.pl Zdjęcie z aukcji Fajne pacyfki, ale ciężko rozpoznać jaki to fason :) |
Najbardziej podobają mi się fasony z kolorem, silnymi akcentami, które jednak nadal są luźne i komfortowe w swoim kroju. Nie wiedziałam, że z takich zwykłych gaci można tyle wykombinować:)
I na co się tutaj zdecydować???
Słowa klucze:
inspiracje,
sport
środa, 13 czerwca 2012
Wakacyjne plany
Wielkimi krokami zbliża się do nas typowe polskie lato, czyli burze, chłody i mżawki przeplatane upałami i wspaniałymi słonecznymi porankami, które uwielbiam :)
Ten plan jest ambitny, ale liczę na znaczną poprawę samopoczucia, wzrost sił witalnych i lepszą prezencję :) Ćwiczę od dwóch miesięcy i na razie wygląda to tak:

To lato zamierzam spędzić na sportowo i kreatywnie. W bazie zdjęć mam kilka fotek, które są teraz dla mnie największą inspiracją. W kolejnym poście podzielę się z wami moimi letnimi inspiracjami :)
Przewartościowałam bloga. Zamierzam uczynić z niego bardziej swobodny dziennik, niż jak to miałam początkowo w planie (czyli dzielić się tylko moim rękodziełem). Mam nadzieję, że ten kierunek będzie bardziej owocny. Decyzja wisiała nad blogiem już sporo czasu. Zaniedbanie maszyny do szycia wiązało się do tej pory z ciszą na blogu, co ewidentnie mija się z rzeczywistością. Jest to miejsce, w którym przedstawiam swoje inspiracje, a także własny punkt widzenia. Nie będę ukrywać, że jestem osobą, która uwielbia wszelkiego typu manifesty osobowości, upodobań a także opinii.
Dlatego też dziękuję wszystkim odwiedzającym, którzy do tej pory zaglądali na tego bloga w nadziei, że zobaczą jakąś szmatkę czy też ciuszek własnego autorstwa. Liczę, że uda mi się uszyć więcej w te wakacje. Moje szyciowe plany przedstawiają się następująco:
- torba sportowa / plażowa
spodnie dresowe- spódniczka w grochy
- sukienka na wesele kuzynki + coś na poprawiny (ambitnie)
- turban do włosów z mikrofibry (do zabiegów z maskami, itp.)
- letnia sukienka
- bluzka koszulowa
- etui na aparat fotograficzny + smyczka
![]() |
| moje weselne marzenie - ciekawe, czy umiem coś takiego uszyć? Jak nie spróbuję, to się nie przekonam!!! |
Z zakresu rozwoju osobistego zamierzam:
- poprawić stan moich włosów (rude wariactwo totalnie je zniszczyło)
- zwiększyć udział tkanki mięśniowej w organizmie kosztem tkanki tłuszczowej (czyli schudnąć i popracować nad bardzo dobrą kondycją fizyczną)
- jeść 4 posiłki dziennie w równych odstępach czasu
- zrobić sobie kurację drożdżową w lipcu (żeby uzyskać mega przyrost włosów)
- wprowadzić na stałe do diety warzywa i owoce (co najmniej 2 razy dziennie)
- przestać pić Coca - Colę i inne napoje gazowane (BOŻE JAKI CZŁOWIEK JEST GŁUPI, ŻE TO PIJE....)
- detox
- reanimować hiszpański
- zapisać się na jogę
Ten plan jest ambitny, ale liczę na znaczną poprawę samopoczucia, wzrost sił witalnych i lepszą prezencję :) Ćwiczę od dwóch miesięcy i na razie wygląda to tak:
A chcę by wyglądało tak :)
W moim otoczeniu chcę dokonać następujących zmian:
odnowić meble ogrodowe- obić fotele nową tkaniną
- zrobić ławkę tapicerowaną do domku
- metalowa pergola przed domem (projekty już niebawem)
- dbać o mój piękny ogród :)
cudowne tulipany z ziemi Częstochowskiej => Ciemny spód i Jasna Góra :))
wtorek, 5 czerwca 2012
ZUMBA!!!
Mało szyję, ale kumuluje się we mnie masa pomysłów, które niebawem znajdą ujście w szyciowych wariacjach na przeróżne tematy. Poza tym chciałam się podzielić z wami moją pasją, która od niedawna ma szansę na realizację. Niedaleko mojego domku otwarto wspaniały klub fitness. Nareszcie mogłam popracować nad kondycją pracownika biurowego i... POTAŃCZYĆ ZUMBĘ!!!
Zumba to niesamowita dawka energii, taniec w którym im bardziej się wygłupiasz tym więcej tracisz kalorii. Podczas jednej godziny zajęć można spalić do 800 kalorii! Wiem, bosko :)
Żeby ćwiczyć zumbę potrzebny jest następujący ekwiwalent:
Zumba to niesamowita dawka energii, taniec w którym im bardziej się wygłupiasz tym więcej tracisz kalorii. Podczas jednej godziny zajęć można spalić do 800 kalorii! Wiem, bosko :)
Żeby ćwiczyć zumbę potrzebny jest następujący ekwiwalent:
- wygodne buty
- wygodny strój (bo pot leje się po pupce :))
- woda
- ręcznik do wytarcia strug potu w przerwach :)
- UŚMIECH :)
przyjrzyjcie się uważnie ćwiczącym
Wcale nie trzeba być szczupłym, trzeba chcieć!
Najlepszy kawałek na rozciąganie się
A na koniec mój fawory :))))
chciałabym mieć zajęcia z tym wariatem, tak pozytywnie nakręca może nakręcić tylko
ZUMBA!!!!!!!!!!!!!!
(rozwala mnie moment, w którym zakłada kurtkę - widocznie się nie zmachał i mu zimno ;))
Planuję uszyć sobie fajne spodnie dresowe na te ćwiczenia - na pewno nie będą czarne ani nawet szare :)
Zumbę można tańczyć naprawdę do wielu piosenek. Przykład?
Proszę bardzo!
Mam nadzieję, że kogoś zarażę zumbą przez ten wpis :)
Miłego dnia!!!
Słowa klucze:
zumba
sobota, 26 maja 2012
Ombre manicure
Manicure zainspirowany tutorialem z The Beauty Department (tutaj), który wygląda następująco :)
A to moja wersja, w wiadomym kolorze :)
Udanego weekendu!
:*
Słowa klucze:
manicure tutorial
poniedziałek, 21 maja 2012
Maszyna do szycia - wersja limitowana Singera!
Widzieliście coś tak pięknego? Szok. Podobno były do kupienia na Amazon.com i oczywiście są już niedostępne :))
Trampki ostatecznie odpicowane, czyli zrób sobie sam sznurówki :)
Tak, nie jestem głupia, sznurówki to bardzo twórczy element obuwia, który można dowolnie modyfikować. Pokażę wam jak wykonałam moje, na potrzeby farbowanych kilka postów temu trampek :)
Przede wszystkim, zacznę od tego co będziemy potrzebować:
Do moich trampek potrzebne są 2 kawałki ok 65-70 cm. Jeśli nie macie pewności najlepiej zróbcie próbę na sucho, czyli przewlekając sznurek przez sznurówki by sprawdzić ile go potrzeba.
Kolejną częścią jest wciśnięcie sznurka do słomki/foli termokurczliwej na taką samą głębokość przy każdym z końców.
Teraz podgrzewamy je nad parą czajnika z wodą, albo nad płomieniem zapalniczki. I GOTOWE.
Przede wszystkim, zacznę od tego co będziemy potrzebować:
- wstążka/tasiemka/satynowy sznurek
- zapalniczka
- nożyczki
- folia termokurczliwa -> taka słomka na przewód elektryczny, która się kurczy pod wpływem ciepła (do nabycia w każdym markecie budowlanym i sklepach z elektryką) w wybranym przez siebie kolorze (jest ich masa! Są nawet takie z pasiastymi wzorkami!
Do moich trampek potrzebne są 2 kawałki ok 65-70 cm. Jeśli nie macie pewności najlepiej zróbcie próbę na sucho, czyli przewlekając sznurek przez sznurówki by sprawdzić ile go potrzeba.
Kolejną częścią jest wciśnięcie sznurka do słomki/foli termokurczliwej na taką samą głębokość przy każdym z końców.
Teraz podgrzewamy je nad parą czajnika z wodą, albo nad płomieniem zapalniczki. I GOTOWE.
Tak wyglądają na bucie.
Porównanie z białymi.
I tak proforma te paskudy zielone, które się nieładnie ufarbowały. Łe!
Słowa klucze:
DIY,
ze starego coś nowego
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























